Podróżowanie po mistycznej Birmie

Birma jest przepięknym i nieodkrytym krajem. Jej tajemniczość wynika nie tylko z przyczyn geograficznych i naturalnych, ale z kiepskiej sytuacji politycznej. Birma otwarła się na samodzielnych turystów właściwie dopiero po 1995 roku, a i tak zdecydowana większość wycieczek jest ściśle kontrolowana przez rząd. Jak podróżować po Birmie i zobaczyć coś więcej, niż tylko to, co chcą nam pokazać? Dzisiaj powiemy Wam trochę o naszej podróży do kraju Myanmar i podzielimy się kilkoma podróżniczymi wskazówkami. Zapraszamy do przeczytania relacji z najlepszej podróży w naszym życiu.

Bogactwo Mandalay
Mandalay jest dawną stolicą Birmy i drugim co do wielkości miastem w kraju (po Yangon). Położone nad rzeką Irwadi kiedyś było domem dla birmańskich królów, dzisiaj to centrum kultury i gospodarki kraju. Mandalay wcale nie jest starym miastem, jak to z miastami królewskimi bywa. Zostało założone w połowie XIX wieku przez króla Mingdona, a wkrótce później część Birmy podbili Brytyjczycy. Dzisiaj mówi się o byłej stolicy jako o „złotym mieście”, chociaż w wyniku pożarów, potyczek i rabunków dużo skarbów i cennych dzieł sztuki zostało zniszczonych lub zabranych. Co ciekawe, podobno ponad połowa birmańskich mnichów zamieszkuje obecnie Mandalay, a oprócz nich wyróżniającą się grupą społeczną są milionerzy. To miasto zachwyca nie tylko bogactwem, ale i precyzją w projektowaniu przestrzeni. Po Mandalay najwygodniej poruszać się rowerem lub motorem (koszt wynajęcia roweru to jakieś 40 PLN), co też chętnie czyniłyśmy razem z innymi turystami. Co trzeba zobaczyć w byłej stolicy? Głównym budynkiem jest oczywiście Pałac Królewski, który odbudowano po drugiej wojnie światowej. Prócz tego, my wybraliśmy się także na zabytkowy drewniany most w północnej części miasta, zajrzeliśmy na miejscowe targi, które oferują piękne rękodzieło, ale największe wrażenie zrobił na nas Klasztor Shwenandaw. Klasztor został wybudowany na cześć króla Mindgona, ale przeniesiono go poza mury miasta (dzięki temu uniknął zniszczeniu podczas pożarów i podczas bombardowań z II wojny światowej). To perełka architektury – klasztor wykonano z ciemnego drewna, w którym wyrzeźbiono skomplikowane kompozycje. Aby zwiedzić klasztor potrzebujemy biletu „ogólnego” – czyli takiego na kilka atrakcji (nie ma samodzielnych biletów). W Mandalay weszliśmy także na wzgórze Mandalay, z którego miasto wygląda jak bajkowa kraina (to pewnie przez buddyjskie świątynie), a także odwiedziliśmy Kutodaw zwane „największą księgą świata” – buddyjska świątynia z białego marmuru, na którym wyryto wczesny buddyjski kanon ze szkoły theravady. To jeden z ważniejszych punktów podczas pielgrzymek buddyjskich mnichów, naprawdę, robi wrażenie. Jeśli chodzi o Mandalay, dodamy, że do gustu przypadło nam uliczne jedzenie i nocleg w tzw. guesthouse (czyli u prywatnych ludzi).

Lot balonem nad Baganem
Z Mandalay pojechałyśmy lokalnym autobusem do Bagan. Jeśli kojarzycie zdjęcia z tureckiej Kapadocji – setki balonów na tle gór i dolin – to w Baganie możecie przygotować się na podobne wrażenia. Bagan (lub Pagan) to z kolei królestwo buddyjskich świątyń, pagód, stup oraz ruin świątyń – ponoć znajduje się tutaj największe skupisko świątyń na świecie. Większość z nich powstała na przełomie XI i XII wieku, więc mają ogromną wartość historyczną. Bagan często porównuje się do kambodżańskiego kompleksu świątyń Angkor, więc wyobraźcie sobie tę skalę. Nasze pierwsze wrażenie z tego miasta było bardzo pozytywne, a o zachodzie słońca panowała tu magiczna atmosfera. W Baganie są trzy główne turystyczne dzielnice – Nowy Bagan, Nyaung U i Stary Bagan, i każdą z nich gorąco polecamy przejść wzdłuż i wszerz! Pamiętajcie jednak o odpowiednim ubiorze, bo Birmańczycy w dosyć konserwatywny sposób podchodzą do wyglądu - powinniśmy mieć zasłonięte ramiona i kolana, więc paradowanie w krótkich szortach i bluzce na ramiączkach na pewno nie będzie mile widziane. Niby panuje przekonanie, że turyści mogą więcej, ale w takim kraju jak Birma wcale nie jest trudno o kłopoty. Wracając do zwiedzania Baganu - tutaj także możemy wynająć rower, chociaż klasycznym sposobem na poruszanie się między świątyniami jest jazda konna. Niestety, to raczej droga impreza. Które świątynie trzeba zwiedzić w środku? Świątynię Ananda (buddyjską świątynię bezgranicznej mądrości), Pagodę Manuar i Świątynię Dhamma Yangi. Każda ze świątyń ma swój niepowtarzalny klimat i styl budowania. Wróćmy jednak do balonów - przez jesień i zimę można wybrać się na wycieczkę balonem nad Bagan, a jej koszt to 320 USD.

Autor