Kuchnia Polinezji Francuskiej

Podróżowanie po świecie ma wiele wymiarów – niektórzy ludzie wyprawiają się na drugi koniec świata po to, by przeżyć przygodę życia z dzikiej i nieokiełznanej dżungli, inni zwiedzają historyczne miejsca, by na chwilę zatrzymać czas i poczuć klimat innej epoki, jeszcze inni zamieszkują w zupełnie odmiennych kulturowo miejscach, by z odkryć naturę człowieka na nowo. Wielu jednak podróżuje po to, by próbować nowych smaków i przez tradycyjne potrawy danych krajów poznawać ich filozofię życia. W końcu nie bez powodu funkcjonuje opinia, że to, co na mamy na talerzu buduje nie tylko nasze ciało, ale także duszę. Tym poetyckim wstępem chcieliśmy przenieść się w jedno z rajskich miejsc na Ziemi – do wysp Polinezji Francuskiej, by opowiedzieć trochę o charakterystycznej dla nich kuchni.

Polinezja Francuska
Polinezja Francuska należy do tzw. Wspólnoty zamorskiej Francji i obejmuje pięć archipelagów, do których przynależy ponad 150 wysp na Oceanie Spokojnym. Całkowita powierzchnia wysp wynosi 3520 kilometrów kwadratowych, a zamieszkuje je około 260 tysięcy mieszkańców. Stolicją Polinezji Francuskiej jest Papeete, a językiem urzędowym – francuski. Dzisiaj jednak zajmiemy się głównie kuchnią. A co nam się kojarzy z kuchnią francuską? Ślimaki, żaby i inne tego typu specjały. Czym charakteryzuje się kuchnia Polinezji Francuskiej?

Śniadania na słodko
Podobnie jak we Francji, na wyspach Polinezji Francuskiej je się słodkie śniadania. Bagietki, ciepłe bułeczki, croissanty, a wszystko to podane z dżemem, czekoladą lub sosem toffi. Na dodatek czarna kawa z cukrem i sok pomarańczowy. Niech jednak nie kojarzy nam się to z obżarstwem – francuskie śniadania, pomimo tego, że są słodkie mają niewielkie porcje. Francuzi się po prostu nie objadają zaraz po wstaniu i nie przepadają za jedzeniem czegoś ciepłego – oprócz oczywiście kawy. Do wyjątków należą tosty francuskie, czyli chleb, który obsmaża się jajkiem i delikatnie doprawia solą. Poza tymi specjałami śniadania dopełnia jeden niezdrowy rytuał – wypalenie papierosa.

Kuchnia uliczna
Roulottes, czyli duże vany często można spotkać przy ulicach. Wnętrza pojazdów dostosowano do przygotowywania nawet najwymyślniejszych posiłków. Tradycją jest to, że pojawiają się one zwykle około godziny osiemnastej, a na jednej z polinezyjskich wysp, Tahiti zachodzi już światło. Nie trzeba nawet wspominać, jaki wokół panuje klimat, wręcz jest odświętnie. Kiedy słońce już całkowicie zajdzie i zrobi się ciemno, wszędzie rozbłyskają światła, a pełno aromatycznych zapachów i uśmiechniętych ludzi. Słychać różne historie i toasty. Wokół vanów zwykle ustawione są stoliki, które trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, inaczej nie ma szansy na cieszenie się jedzeniem na siedząco.

Tradycja winiarska
To, co wyróżnia kuchnię francuską spośród innych to umiłowanie do sera oraz win. Francuzi mają wręcz obsesję na punkcie jak najlepszej jakości win, które powstają w specjalnie do tego przygotowanych winiarniach. Najpopularniejsze gatunki pochodzą z regionów Bordeaux, Burgundii, Langwedocji, Alzacji czy Prowansji.

Z czego robi się potrawy na wyspach?
Tak jak już wspomnieliśmy, dla Francuzów punktem honoru stanowi jakość. Dlatego do wszystkich potraw, jakie tworzą, używają świeżych i wyselekcjonowanych składników. Być może brzmi to jak reklama sieci kulinarnej, ale jeśli ktoś chociaż trochę interesuje się kulturą francuską, na pewno będzie wiedział o co chodzi. Na wyspach w kuchni najczęściej korzysta się z zasobów naturalnych – czyli owoców morza! A wiadomo, że dania z darów morza są bardzo wymagające. Mieszkańcy Polinezji Francuskiej są mistrzami w doprawianiu i marynowaniu ryb. Oprócz tego, drugim podstawowym składnikiem na talerzu są owoce zerwane prosto z drzewa i krzaków. Dlatego bardzo często do dania z owoców morza dostaniemy sałatkę z bananów, mano, papai albo ananasów.

Inne kuchnie
Mieszkańcy Polinezji Francuskiej inne kuchnie świata traktują z szacunkiem. Jeśli pójdziemy do jakiejkolwiek restauracji, która serwuje np. potrawy chińskie, możemy być pewni, że dostaniemy do posiłku pałeczki i sos sojowy. W końcu diabeł tkwi w szczegółach!

Desery
Będąc na wyspach grzechem byłoby nie spróbować deserów, a w szczególności mowa tu o lodach. Na rajskich plażach często napotkamy lodziarnie, które należą do jednej rodziny i produkuje się w nich lody własnej produkcji z lokalnych produktów. Smaku takich lodów nie zapomnimy na pewno do końca wakacji i aż żal bierze, że nie możemy ich zabrać ze sobą do Europy...

Ceny
Ceny na wyspach są zróżnicowane, wszystko zależy od naszych oczekiwań. Generalnie musimy się liczyć z wydaniem większej ilości pieniędzy niż w Europie, ale rozsądnie dysponując budżetem na pewno nic nas nie ominie.

Autor