Podróż do Kenii

Wycieczki do Kenii cieszą się niesłabnącą popularnością wśród turystów z całego świata. Nic dziwnego, z kilkudziesięciu krajów Afryki, Kenia jest bardzo dobrze przystosowana do „wymagań” odwiedzających, a kto raz zdecyduje się spędzić chociaż kilka dni w tym kraju, już zawsze będzie chciał wrócić. Co trzeba zobaczyć w Kenii? Jacy są Kenijczycy? Czym najbardziej martwią się turyści? Serdecznie zapraszamy do przeczytania poniższego artykułu.

Republika Kenii: Kenijczycy i jak się z nimi obchodzić
Kenia leży we wschodniej Afryce, tuż przy Oceanie Indyjskim – na równiku. Sąsiaduje z Somalią, Etiopią, Sudanem Połudiowym, Ugandą i Tanzanią. Pomimo tego, że największym miastem i zarazem stolicą Kenii jest Nairobi, wielu turystów podróżuje do tego kraju głównie ze względu na Mombasę – tzw. turystyczne serce Kenii. W Kenii mieszka ponad 48 milionów ludzi, przy czym nie ma tu dominującego wyznania, Kenijczycy lubią o sobie mówić jako o państwie wielokulturowym. Spotkamy tu zarówno muzułmanów, katolików, protestantów i buddystów, jak i wyznawców wielu innych religii i filozofii, które czasem trudno zdefiniować. Zaskakujące, że w zdecydowanej większości Kenijczycy różnych wyznań mieszkają obok siebie bez żadnych konfliktów. Przechadzając się ulicami Mombasy, co chwilę natrafimy na świątynie różnych religii. Co przyciąga do Kenii turystów jak magnez? Masajowie! Wycieczki do ich wiosek sprzedają się jak świeże bułeczki, nierzadko za zdjęcie z Masajem musimy słono zapłacić. Jeśli chodzi o język, w jakim mówią Kenijczycy, sprawa jest lekko skomplikowana. Językiem urzędowym jest angielski, chociaż Kenijczycy mają bardzo specyficzną wymowę, trudną do zrozumienia przy pierwszym kontakcie. Obok angielskiego, na porządku dziennym jest komunikowanie się w swahili - przed wyjazdem koniecznie nauczcie się kilku podstawowych zwrotów, miejscowi na pewno docenią Wasz wysiłek i zaangażowanie. Poza tymi dwoma językami, w wioskach mówi się przeróżnymi dialektami języków ludowych, więc prawie na pewno będziecie potrzebować pomocy tłumacza.

Najlepsze oferty wyjazdów do Kenii znajdziesz pod adresem  http://planetescape.pl/kraj/kenia/.

Atrakcje turystyczne Kenii
Do Kenii jeździ się głównie na safari – nigdzie indziej nie spotkasz tak blisko tak wielu dzikich i fascynujących zwierząt! Warto zacząć od parku Masai Mara, czwartego miejsca pod względem atrakcyjności turystycznej na świecie. To ogromny rezerwat narodowy o powierzchni 1500 kilometrów kwadratowych, przy czym jest częścią Parku Narodowego Serengeti (który Kenia dzieli z Tanzanią). Zwierzęta tego obszaru swobodnie przemieszczają się pomiędzy granicami państw, a mieszka tu ich naprawdę sporo – zarówno roślinożerców, jak i mięsożerców i padlinożerców. W Masai Mara możemy mieć okazję zobaczenia z bliska ginącego gatunku nosorożca czarnego i wielotysięcznej populacji lwów. Park Masai Mara organizuje piesze safari, oczywiście z przewodnikiem, dzięki któremu możemy czuć się bezpiecznie. Prócz pieszych wycieczek można wykupić safari samochodowe, a nawet lot balonem nad sawanną. Trzeba się jednak przygotować na tłumy odwiedzających, mówi się nawet, że turyści zaczynają przewyższać liczebnie zamieszkujące tu zwierzęta. Jak łatwo się domyśleć, park zamieszkują Masajowie – wycieczki do ich wiosek także cieszą się niesłabnącą popularnością. Kolejnym miejscem, w które trzeba się wybrać jest Park Narodowy Jeziora Nakuru. Na pewno rozpoznacie to miejsce – słynie na cały świat, jako największe skupisko flamingów. Park został założony w 1961 roku, a w dniu dzisiejszym rozciąga się na ponad 184 kilometry kwadratowe. Jezioro Nakuru, które jest centralną częścią parku jest położone u podnóża malowniczych klifów Wielkich Rowów. Jest niezwykle płytkie, dzięki czemu bez końca możemy obserwować różowe flamingi odbijające się w tafli wody – takich nieziemskich zdjęć nie zrobicie nigdzie indziej na świecie. Prócz flamingów, park słynie z bogatej fauny, rośnie tu bowiem ponad 550 różnych gatunków roślin, w tym las wilczomlecza kandelabrowego (ta roślina przypomina kaktus) czy bujny las akacjowy, w którym można spotkać lamparty, hieny i lwy oraz wiele roślinożerców. Wstęp do parku jest dość drogi, za bilet dla dorosłej osoby zapłacimy ponad 1000 szylingów, czyli ok. 50 złotych. Jeśli natomiast wolicie tańsze podróżowanie, alternatywą dla Jeziora Nakuru jest Jezioro Bogoria. Prócz o wiele niższej ceny, nie spotkamy tu tysiąca turystów wiszących z aparatami nad flamingami. W Kenii warto zwiedzić tyle parków narodowych, ile uda nam się wcisnąć w harmonogram podróży. Ale nie zapomnijcie też o szalonej Mombasie i metropolii Nairobi, na pewno będziecie zaskoczeni afrykańskimi miastami.

Autor