Japonia - doskonały kierunek na wrześniową podróż!

Japonia to kraj, o którym wiele się mówi i najczęściej są to historię o nietypowych rzeczach, jednocześnie fascynujących i zatrważających. Na fali popularności wszystkiego, co azjatyckie, która przyszła kilka lat temu i trwa nieustannie, w Europie oraz na Zachodzie ludzie wykreowali wizerunek Japonii jako dziwacznej, tajemniczej i zaskakującej. Jednak, zagłębiając się w jej niepowtarzalne piękno odkryjemy, że nie wszystko straszne, co czasem zastrasza i ten odmienny kraj nie jest tak rażąco nienaturalny nawet dla nas, Europejczyków. Niestety, tu nie o tym, gdyż niesamowita natura harmonijnej i praktycznej Japonii jest równie ciekawa oraz warta wspomnienia. Zatem, w niniejszej relacji z wyprawy Gaijina (cudzoziemiec) o Kraju Wschodzącego Jena.

Tokio. Długa podróż minęła przyjemnie i dość śpiąco w ekscytacji na spotkanie z Wyspami Japońskimi i ich zdumiewającą mieszanką kulturową. W metropolii, którą Tokio tworzy wraz miastami Zatoki Tokijskiej żyje mniej więcej 35 milionów mieszkańców. Tokio jest drugą stolicą Japonii i leży w środkowo-wschodniej części największej wyspy, Honsiu. Japonia, bowiem składa się z kilku większych wysp – Hokkaido, Honsiu, Sikoku, Kiusiu oraz pomniejszych wysepek. Pierwszą stolicą Japonii było Kyoto. W obecnej, tętniącej życiem stolicy jest całe mnóstwo miejsc i rzeczy do zobaczenia, ale w trakcie zaplanowanej wycieczki czas jest ograniczony. Pierwszego dnia zwiedzania miała miejsce wycieczka grupowa z przewodnikiem do shintoistycznej świątyni Meiji. Kompleks ten składa się z 175-akrowego parku i tradycyjnej świątyni. W Japonii przed świątynią stawiana jest charakterystyczna brama, zwana torii, którą maluje się zazwyczaj na czerwony kolor. Brama symbolizuje przejście między światem profanum i sacrum oraz stanowi świadectwo obecności bóstwa w danym chramie. Shintoizm jest, bowiem religią politeistyczną, utrzymująca wierzenia w wiele bóstw, a także w dusze przodków, duchy czy personifikacje uosobionych przedmiotów i elementów natury. Bóstwa mają różne stopnie, więc w ten sposób tylko te silniejsze zamieszkują w świątyniach. W trakcie pobytu w Tokio zwiedziliśmy także Ginzę – dzielnicę handlową, w której można kupić wszystko, czego dusza zapragnie. Jest tu także pełno uroczych kawiarenek i niewielkich lokali gastronomicznych. Podziwialiśmy Pałac Cesarski, choć nie wolno wchodzić do środka i robić zdjęć to sam budynek robi wrażenie. W trakcie zwiedzania Tokio mogliśmy także zobaczyć wiele na własną rękę. Uważam, że warto wybrać się pod pomnik Hachiko w dzielnicy Shibuya. Hachiko zyskał sławę ze względu na poruszającą historię, która miała miejsce w XX wieku na tokijskiej stacji. Wierny pies każdego dnia odprowadzał i czekał na swojego pana na stacji, gdy ten jechał do pracy. Jednak pewnego dnia mężczyzna zmarł w trakcie pracy, a jego lojalny pupil wyczekiwał jego powrotu przez blisko dziesięć kolejnych lat aż do swojej śmierci. Warto odwiedzić również Tokyo Tower. Długie kolejki i drogie bilety rekompensują widoki na panoramę miasta z punktu widokowego. Następnie ruszyliśmy shinkansenem (szybki pociąg, znany także jako bullet train) do Takayamy – miasta, które zachowało swojego ducha epoki Edo. Stamtąd udaliśmy się do wioski w górach – Shirakawa-go. W wiosce można podziwiać tradycyjną architekturę i drewniane domy ze spadzistym dachem, krytym grubą strzechą. Miejsce jest po prostu idylliczne i bajkowe, choć nie może porównywać się najpiękniejszego zamku Japonii wraz jego bogatymi ogrodami w Kanazawie. Następny kierunek – Kioto. Poprzednia stolica Japonii stanowi bardziej historyczną część kraju, gdzie w dalszym ciągu kultywuje się tradycję geish, choć zostało ich bardzo niewiele i pełnią funkcje raczej reliktu przeszłości oraz ostoi tradycji, niżeli aktywną rolę we współczesnym społeczeństwie. Dalej na południe przez Koya-san docieramy do Osaki – bardziej kulturowej kolebki Japonii. Osaka jest nowoczesnym miastem handlu, biznesu i kultury. Warto wybrać się do Osaka Aquarium Kaiyukan oraz zobaczyć tutejszy zamek.

Ostatniego dnia trzeba było pożegnać się z Japonią, gdy samolot wcześnie rano startował z lotniska. Uczucie niedosytu i tęsknoty było silne, ale nieprzytłaczające. W końcu pierwsza podróż nie musi oznaczać ostatniej. Na pewno jeszcze tam wrócę. Każdemu, niezależnie - zainteresowanego japońską kulturą czy nie, polecam wybrać się na wycieczkę po Japonii.
 

Autor