Wszystkie oblicza Malezji

Malezja w ostatnich latach stałą się bardzo atrakcyjna dla turystów – to relatywnie tani kraj dla zwiedzających, który oferuje ciekawe miejsca i „azjatycki klimat”. Kiedyś mówiono, że podróże po Azji warto zaczynać od Tajlandii, która specjalizowała się w spełnianiu wymagań nawet najbardziej wymagających osób. Dzisiaj to zadanie przejmuje Malezja, która jest ciekawa i fascynująca – jednym słowem – nieodkryta. Dzisiaj zabierzemy Was na wycieczkę do tego kraju i pokażemy trasę przez różne zakątki Malezji, od metropolii Kuala Lumpur, aż po rajskie plaże. Zapraszamy do przeczytania naszej relacji.

Zgub się w Kuala Lumpur
Kuala Lumpur, dla miejscowych KL, potężna miasto, stolica Malezji. Największe miasto w kraju, cieszące się sławą jednego z najszybciej rozwijających się azjatyckich miast. W KL mieszka ok. 1.8 mieszkańców wymieszanych kulturowo i etnicznie, mówiących w wielu językach, chociaż językiem oficjalnym jest malajski, a większość mieszkańców dobrze zna angielski – znajdą się tu mniejszości chińskie, jawajskie, indiańskie czy hinduskie. O KL mówi się jako o mieście wielu języków i religii, bo na głównej ulicy stoją obok siebie zgodnie meczet, kościół katolicki i świątynia buddyjska. To miasto skradnie serce każdemu „obywatelowi świata’, bo spacerując po uliczkach pomiędzy drapaczami chmur, mieliśmy wrażenie, że każdy mógłby się tu bez problemu odnaleźć – założyć firmę, kupić mieszkanie i żyć. Jednym z powodów, dla którego turyści przybywają tłumnie do KL jest oszałamiająca architektura miasta: łączy w sobie elementy dawnych wpływów kolonialnych (czyli europejskie style zabudowy), azjatycką precyzję i nowoczesność, inspiracje islamskie (duża część mieszkańców KL wyznaje islam), malajskie tradycje i nutkę postmodernizmu. W końcu Kuala Lumpur to tak naprawdę jedno z młodszych miast w Azji – jeśli porównamy je do Bangkoku czy Dżakarty. Najbardziej znanymi drapaczami chmur w stolicy są wieże Petronas Towers, które zobaczymy z każdego punktu w mieście. Na bliźniacze wieże można wjechać i podziwiać panoramę, co gorąco polecamy zrobić o zachodzie słońca. Chociaż w KL jeśli się uprzemy, możemy wdrapać się na inny wieżowiec by zobaczyć widoki z góry, to obraz KL z Petronas Towers jest warty wydanych pieniędzy. My zakochaliśmy się też w centrum miasta, gdzie najwyraźniej widać ślady kolonializmu, m. in. na słynnym placu Merdeka. Tutaj dumnie stoi wiele budynków administracyjnych i Narodowe Planetarium. Zdecydowanie trzeba pójść do meczetu Jamek, najstarszego meczetu w KL, który podobnie jak Petronas Towers jest symbolem miasta. Poza tym KL to także centrum handlu, więc jeśli udacie się na północ od starego miasta, traficie do wielkiej dzielnicy handlowej, gdzie zobaczycie najdziwniejsze sklepy.

Wpadnijcie na filiżankę herbaty na Wyżyny Kamerona
Będąc w KL łatwo można zapomnieć, że w Malezji znajduje się coś więcej niż potężna metropolia. Z dworca autobusowego w KL (który swoją drogą też warto zwiedzić) można dojechać w kilka godzin w absolutnie wyjątkowe miejsce – Wyżyny Kamerona. Góry są położone od stolicy w odległości 150 km i zostały nazwane na cześć brytyjskiego przywódcy ekspedycyjnego, który pewnego pięknego dnia w XIX wieku natrafił na to miejsce. Brytyjczycy szybko znaleźli zastosowanie dla wyżyn, a z racji chłodniejszego (jak na warunki majalskie) klimatu rozpoczęto tu masową uprawę herbaty. Dzięki temu Cameron Highlands zostało największym herbacianym regionem w kraju, a herbatę uprawiali głównie Brytyjczycy, którzy przekazali swoje sposoby Malajczykom - i tak zostało do dnia dzisiejszego! Obecnie Wyżyny Kamerona cieszą się popularnością wśród turystów z całego świata – nie tylko Brytyjczyków. Z powodzeniem możecie tu kupić wycieczkę z przewodnikiem, który oprowadzi Was po plantacji herbaty, opowie o sposobach jej uprawy, a na koniec zaprosi na skosztowanie. My z Wyżyn Kamerona przywieźliśmy oryginalną herbatę, chociaż trzeba przyznać, że taniej kupicie taką malajską herbatę w supermarkecie. Takie miejsce jednak zobowiązuje...

Zakończenie wycieczki na wysepkach Perhertian
Na koniec naszej wyprawy po Malezji udaliśmy się w klimatyczne miejsce, na wysepki Perhertian. Nie tak łatwo na nie dotrzeć, ale jeśli się tu znajdziecie, poczujecie się jak w innej rzeczywistości. Na wysepkach nie istnieje ruch samochodowy, a każdą z nich można przejść na nogach wzdłuż i wszerz. Na dodatek lokalna kuchnia zachęca nie tylko cenami, ale i jakością. Na wyspach spokojnie da się znaleźć fajny hotel, są dobrze zorganizowane z myślą o gościach.

Autor