Bali - piekło czy raj?

Nie ma wątpliwości, że Bali jest najbardziej znaną i najczęściej odwiedzaną wyspą spośród ponad 17 tysięcy wysp i wysepek w Indonezji. Jeśli zapytamy o wrażenia z Bali różnych podróżników, reakcje mogą nas zaskoczyć. Z jednej strony Bali spełnia wszystkie wymagania jako egzotycznego miejsca wakacyjnego, w które można się udać z dowolnym budżetem. Z drugiej strony jednak podnoszą się głosy, że na Bali nie ma już prawdziwej Indonezji, ale za to jest biznes i klimat zachodu z nutą azjatyckości. Postanowiliśmy sprawdzić to sami i polecieć na Bali, ale na wszelki wypadek kupiliśmy też bilet na wyspy Gili. Zapraszamy do prześledzenia naszej relacji.

Poranek w Ubud
Pierwsze kroki po wyjściu z samolotu postawiliśmy w znanym mieście Ubud. Od razu przeżyliśmy szok, bo zupełnie inaczej wyobrażaliśmy sobie to miasto – jako pełne turystów i kurortów. Tymczasem Ubud jest miasteczkiem położonym pośród pól ryżowych i wzgórz porośniętych tropikalną dżunglą. Pierwszą noc spędziliśmy w tzw. guesthousie, u miejscowych, a nad ranem ze snu wyrwała nas głośna modlitwa muezzina. Dowiedzieliśmy się później, że w Ubud mieszka ok. 30 tysięcy ludzi, a wokół miasteczka rozsianych jest 13 różnych wiosek i turyści często gubią się w drodze do miasta. Właściwie to Ubud można przejść wzdłuż i wszerz w dwie godziny na nogach, a największą turystyczną atrakcją jest Małpi Gaj, który jest częścią kompleksu świątynnego Pura Dalem Agung Padangtegal. W Małpim Gaju żyje kilkaset makaków, które są tu traktowane jako stworzenia święte, jednak odradza się bezpośredniego kontaktu z nimi – czyli karmienia i głaskania, bo małpa może ugryźć, co jest dla nas niebezpieczne, możemy zarazić się wścieklizną. Uważaliśmy jak mogliśmy, a naszym jedynym arsenałem były aparaty. Poza tym poszliśmy z ciekawości do Muzeum Sztuki i zwiedziliśmy kilka galerii sztuk – o Ubud mówi się jako o centrum kultury na Bali. To miejsce wprowadziło nas w błogi stan i nie czuliśmy już presji zwiedzania z obowiązku.

U podnóża wulkanu Batur
Naszym kolejnym krokiem była wycieczka krajobrazowa, którą rozpoczęliśmy u podnóża czynnego wulkanu Batur. To jeden z najpiękniejszych wulkanów na Ziemi, a zarazem jeden z najsilniejszych, bo erupcje powodują zawalanie się szczytu i tworzenie tzw. kaledr. Pomimo lekkiego strachu, z chęcią wybraliśmy się, by obejrzeć go z bliska. W końcu wokół wulkanu na przestrzeni lat powstało kilka wiosek! Obok góry rozciąga się też jezioro o takiej samej nazwie, a wszystko obrasta bujna i soczyście zielona dżungla, więc widoki mieliśmy malownicze. Skusiliśmy się nawet na kilkugodzinny trekking na wulkan z przewodnikiem - miejskie opowieści donoszą, że wspinanie się na tę górę bez przewodnika jest niebezpieczne, bo zdarzają się napady na samotnych turystów. Zaledwie kilka kilometrów dalej trafiliśmy do miasta Mengwi, znanego głównie ze swoich związków z rodziną królewską. Właśnie w Mengwi znajduje się słynny kompleks świątyń Taman Ayun zbudowana w XVII wieku. Zachwytów świątynią nie było końca, chociaż w środku było dość tłoczno od turystów. Zajrzeliśmy też do Parku Motyli, niedużego, ale świetnie utrzymanego ośrodka, w którym odbywają się także zajęcia edukacyjne.

Odpoczynek na wyspach Gili
Na Bali spędziliśmy więcej czasu, niż przypuszczaliśmy. W jednej wiosce trafiliśmy nawet na zajęcia z kuchni balijskiej i mieliśmy okazję zobaczyć na własne oczy, jak wygląda produkcja oleju kokosowego. Jednak nie mogliśmy się doczekać już wyprawy na wyspy Gili i wylegiwania się na białych plażach. Trzy wyspy – Gili Trawangan, Gili Meno i Gili Air są popularnym celem turystów ze względu na niesamowitą faunę i florę. Największą z wysp jest Gili Trawangan i jest typową imprezownią – imprezy zaczynają się wieczorem i trwają do białego rana. Na Gili Trawangan jest też najdrożej i szczerze mówiąc, nie przypadła nam do gustu. W porównaniu z nią na Gili Meno nic się nie dzieje i można leżeć na plaży do oporu. Minusem Gili Meno jest słaba dostępność miejsc noclegowych, więc byliśmy zmuszeni spać na Gili Air, która jest najludniejsza z trzech wysp. Trzeba przyznać, że piękno plaż wysp Gili jest nie do pobicia.

Autor