Stany Zjednoczone - podróż marzeń?

Państwo zbudowane na terenie Indian, na podwalinach kolonizatorów brytyjskich. Państwo, którego niepodległość nie byłaby możliwa bez Polaka. Państwo gdzie nie ma formalnie języka urzędowego całej federacji. Wreszcie kraj o społeczeństwie zbudowanym z ludzi, z całego świata, którzy przybyli tu w poszukiwaniu marzeń.

Najbogatszym (chociaż fikcyjnym) Amerykanem jest Szkot. Istnieją tu całe miasta należące złożone z mniejszości narodowych. Przejazd z lewego krańca kraju na drugi to podróż od mroźnych krain, przez pustynię po palmy tropików. Witamy w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie sen stał się rzeczywistością.

O Stanach najlepiej zacząć jak ze wszystkim, czyli od początku. Zanim Ojcowie Założyciele podpisali w 1787 roku słynną deklarację niepodległości, miejsce to było kolonizowane najpierw przez Hiszpanów, a następnie Brytyjczyków, a wcześniej zamieszkiwane przez wiele różnorodnych ludów. Droga, jaką przeszły Stany Zjednoczone Ameryki i wielcy ludzie, chętni je zjednoczyć była długa i kręta. Jednakże jej przebycie doprowadziło do powstania państwa, które do dzisiaj jest symbolem nieograniczonych możliwości, bez względu na pochodzenie czy status.

Amerykański Sen, bo o tym mowa, to założenie iż nieważne kim jesteś, gdy przybywasz do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jeśli grasz zgodnie z zasadami jesteś tu mile widzianą osobą i dorobisz się dokładnie tyle, ile ci proporcjonalnie przypada. Nie trzeba było nadnaturalnych obietnic, by stworzyć z tego kraju tak oblegany kierunek imigracji. Wydarzenia takie jak gorączka złota nie brały się wszak tylko z okoliczności, ale również możliwości. Ogromne połacie niezamieszkanych terenów tylko zachęcały, by powstawały na nich wioski, a te przeradzały się z czasem w miasta.

Przekaz ten obecny jest bardzo mocno w różnego rodzaju tekstach kultury. Pierwszym i jakże ważnym są tu zdecydowanie filmy, których różnorodność, tak kulturowa jak i gatunkowa jest ogromna. Na przestrzeni lat dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku zapisano na kliszach filmowych dialogi kultur tak charakterystycznych dla kolejnych dziesięcioleci. Szalone lata osiemdziesiąte czy kult kapitalizmu lat dziewięćdziesiątych to przecież tylko część motywów jakie uwieczniono, tak w ambitnych, jak i prostych produkcjach. Również seriale miały tu swoją ogromną rolę.

O dialogu kultur, czy ważnych wydarzeniach w różnych latach można przeczytać na kartach niezliczonych książek. W przypadku Stanów Zjednoczonych, były to zjawiska o tyle ciekawe iż w dwudziestym wieku różnorodność kulturowa była tu osadzona i mocno ukształtowana. Oznaczało to w praktyce iż na wielkie wydarzenia społeczeństwo reagowało często dwojako. Mieszał się tu kapitalizm z komunizmem, dyskryminacja rasowa czy płciowa z równouprawnieniem, desperacka bieda z dążeniem do bogactwa na wszelki sposób, determinacja nacjonalistyczna z pacyfizmem. Świetnym ujęciem, chociaż często przy okazji, tego typu zjawisk charakteryzują się powieści Stephena Kinga. Ten, jakże popularny, pisarz z Maine pośród zjawisk nadprzyrodzonych swych thrillerów niesamowicie przybliżył czytelnikom sytuację konfliktów zbrojnych Zimnej Wojny i reakcji społeczeństwa na nie, w swych „Sercach Atlantydów”. Jak można się domyślić, były to lata, gdy idee tak popularne dzisiaj jak całkowita równość nie były jeszcze oczywistą częścią świadomości ludzkiej i wiele przekonań nabytych po drugiej wojnie światowej zostało wystawionych na ciężką próbę. W innej książe – „Dallas ‘63” przybliżono społeczne kulisy konfliktu z Kubą i przekonanie tamtych lat, iż trzecia wojna światowa czai się za progiem. W kraju, gdzie mieszkali obok siebie przedstawiciele przekonań, które w postaci armii supermocarstw rzuciły się sobie do gardeł, reakcje te były o tyle ciekawsze iż sąsiad mógł (rzekomo) zostać z dnia na dzień wrogiem z drugiej strony frontu.

Dzisiaj Stany Zjednoczone dumnie przewodzą politycznym i kulturowym trendem na świecie, pokazując wszem i wobec iż życie takie jest możliwe, chociaż dwieście lat temu mogło być nie do wyobrażenia. Do dzisiaj wspomina się drogę USA tak dosłownie jak i metaforycznie od kart komiksów po gry komputerowe. Do dzisiaj jest to dowód na słuszność Amerykańskiego Snu, równouprawnienia czy zdolności do tworzenia czegoś nowego w kolektywie różnego pochodzenia kulturowego, a sami Amerykanie jako jeden z bardziej patriotycznych narodów na świecie są z tego faktu słusznie dumni.

Autor