Trzeba przyznać, że powiedzieć po dziesięciu dniach spędzonych na Jawie i jeszcze krótszej wizycie na Bali, że było się w Indonezjii to tak jak powiedzieć po wizycie w Kalifornii, że było się w USA. Niby się było, coś się widziało ale to stanowczo za mało, żeby wygłaszać wiążące opinie, ogólne sądy i oceny. Poniżej znajdziesz krótki artykuł, dotyczący tego, co warto zwiedzić będąc w Indonezji. Przeczytaj go koniecznie!

Wulkan Bromo

Zacznijmy od tego, że ten wulkan mimo iż oklepany, zadeptany tysiącami par butów, świetnie zorganizowany i podany na tacy w ofercie dziesiątków agencji turystycznych… wciąż jest oszałamiający. Jednak najpopularniejszy i najłatwiej dostępny wulkan Indonezji ma w sobie to coś. Co? Cóż, może jazdę samochodem terenowym przez zieloną sawannę okalającą krater, może konie, na których za garść dolarów można pogalopować po wulkanicznym pyle, może długie schody prowadzące na sam brzeg krateru (schody na wulkan, kompletny odjazd) – może to wszystko na raz.

Borobudur

Jest to świątynia mniej imponująca niż Angkor czy Bagan, ale wciąż światowej klasy. Za to widoki z samego szczytu roztaczające się na okalającą budowlę zieleń warte są zachodu, płaskorzeźby zdobiące monument można studiować godzinami, a całość bezapelacyjnie musi znaleźć się w każdym zestawieniu największych atrakcji Jawy.

Ludzie w Indonezji

W Indonezji można poznać ludzi na trzech poziomach:

- na ulicy: spotkania z lokalsami na ulicy, w knajpach, w hotelach. Jest to serdeczna i pełna ciekawości reakcja, gdyż nieprzywykli do widoku turystów są mieszkańcy wielu miejscowości na Jawie. Czy to na dziedzińcu meczetu w Bandung, czy na targu z ptakami w Malang, wszędzie witają nas ciekawskie spojrzenia, szerokie uśmiechy, zaproszenie do rozmowy. A wszystko to nie podszyte chęcią zwabienia nas do sklepu, naciągnięcia na zakupy, krótko mówiąc zarobienia na nas nieco grosza.

Jedzenie w Indonezji

Niestety, ale nie najlepiej prezentuje się też kuchnia uliczna – o niebo bardziej brudna niż Tajska choć po przełamaniu pierwszego oporu, niczego sobie. Zamiast krewetkami lepiej żywić się tu kaczką (po Indonezyjsku – Bebek), rzadko dostępną na Jawie wieprzowinę można zastąpić wołowiną. Na pewno warto także spróbować genialnego balijskiego Satay z tuńczyka nadziewanego na łodygi trawy cytrynowej. Poza tym koniecznie powinieneś zjeść także takie danie, jak Gudeg czyli gulasz z Jackfruita duszonego w mleku kokosowym, lokalna specjalność Yogjakarty. Godne polecenia jest także słynne Babi Guling czyli prosiak z rusztu, klasyczne danie z Bali. I Rednang – pikantne curry wołowe, albo aromatyczna zupa Rawon, a efekt jest taki, że od paru dni uporczywie szukamy indonezyjskiej restauracji na Phuket.

 

Warto przeczytać